Firma jest taka, jak ludzie ją tworzący
Do tej pory bardzo dużo pisałam o personal brandingu w kontekście autoprezentacji i budowania wizerunku dla własnych korzyści, z naciskiem na znalezienie nowej pracy. To prawda, że budowanie marki osobistej jest kojarzone głównie z tym obszarem. Po czym poznać, że ktoś szuka pracy? Po tym, że aktualizuje swój profil na Linkedinie. Jest to taka sytuacja życiowa, w której nagle zaczynamy się troszczyć o swój wizerunek. Tak jakby był on nam potrzebny tylko do znalezienia etatu. Lifebranding powstał między innymi po to, by pokazywać, że dbanie o swój wizerunek to działanie ciągłe, a wykorzystanie personal brandingu może być różnorakie. W związku z tym temat dzisiejszego wpisu dotyczy wpływu wizerunku osób tworzących firmę, na wizerunek samej firmy. Uważam bowiem, że firma jest taka, jak ludzie ją tworzący.

Firma to osoby, które w niej pracują

Zdanie o firmie, wyrobione na podstawie opinii o jej pracownikach, jest najtrwalsze i jakościowo najlepsze. Warto więc budować obraz firmy z wizerunku osób ją tworzących. Jeśli prowadzisz jednoosobową działalność gospodarczą i nie zatrudniasz pracowników, również, analogicznie, powinieneś dbać o swój wizerunek. Wówczas osoby obserwujące firmę nie będą jej traktować anonimowo, tylko jak miejsce związane z ekspertami, których poznali w innych okolicznościach. A skoro firma kojarzy im się z ekspertem, to będą czuli się bezpiecznie, podejmując z nią współpracę.

Firma ma uczucia

Gdy pisze do mnie jakaś firma i podpisuje się tylko nazwą, a w awatarze ma swoje logo, to mam wrażenie, że wysłano do mnie automatyczną wiadomość. Ewentualnie czuję, jakby ktoś, kto ze mną rozmawia, chował się za maską. Nie tworzy się wówczas relacja, jaka mogłaby powstać, gdyby na moje pytanie odpowiedział przedstawiciel firmy. Ten przedstawiciel ma swoje imię, nazwisko, wyraża swoją opinię i reprezentuje daną firmę. A ja czuję, że rozmawiam z człowiekiem, nie z automatem. Wówczas patrzę na firmę nie jak na abstrakcyjny byt, a przez pryzmat ludzi, którzy ją tworzą. Jeśli zdenerwuje mnie jeden człowiek, a pozostali pracownicy byli dla mnie w porządku, to denerwuję się tylko na niego, nie na całą firmę. Ponadto, patrząc z innej perspektywy, mam czasem wrażenie, że nie nawiązując personalnych relacji z firmą, zapominamy, że tworzą ją ludzie, którzy mają uczucia i których możemy zranić naszymi słowami.

Łatwiej wybaczyć znajomym

Jest jeszcze jeden pozytywny aspekt zrzucenia maski przez osoby, które tworzą firmę. Każdemu z nas zdarza się popełnić błąd. Jest to rzecz ludzka. Łatwiej wybaczyć pomyłkę człowiekowi niż korporacyjnej machinie. Jeżeli wiemy, że osoba wykonująca usługę to fajny i mądry człowiek, tylko teraz mu coś nie wyszło, to łatwiej nam to znieść. Dbaj o bezpośrednie relacje ze swoim klientem, one na pewno pomogą Ci w razie kryzysu. I oczywiście nie wykorzystuj tej relacji. Jeśli coś pójdzie nie tak, przyznaj się do błędu i szybko to napraw.

A Ty jak komunikujesz się ze swoim klientem? Bezpośrednio, podpisując się imieniem i nazwiskiem, czy chowasz się za maską?

Udostępnij:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedIn
Autor: Ania Boczar
Nazywam się Ania Boczar. Prowadzę własną firmę i na co dzień, jako Personal Branding Hero, pomagam ludziom budować marki osobiste.