znalezc-wymarzona-prace
Dziś jest dla mnie szczególny dzień. Mijają bowiem 2 lata od rewolucji, po której ustabilizowało się moje życie zawodowe. Jak to przy okazji rocznic, ogarnia mnie nostalgia i podsumowuję pewne etapy. Dodatkowo, po napisaniu posta o poznawaniu siebie, dostałam od Was sporo wiadomości, że macie problem z pytaniem „Co chcesz w życiu robić?”. Postanowiłam więc opisać, jak to wyglądało u mnie i podzielić się wnioskami 🙂

Powrót do korzeni

Chyba każde dziecko marzy o jakimś zawodzie. Jeden chce zostać strażakiem, inny lekarzem. Ja, jak dziś pamiętam, wracając z przedszkola oświadczyłam mamie, że zostanę baletnicą albo zakonnicą. Przez 5 lat szkoły podstawowej uczęszczałam na lekcje baletu i miałam okazję przekonać się, że “Jezioro łabędzie” nie jest dla mnie. Tym bardziej, że już w wieku 12 lat zaczęłam mieć problemy z kolanami. Gdy próbuję sobie przypomnieć, dlaczego chciałam zostać zakonnicą, to wydaje mi się, że siostra katechetka była miłą i dobrą osobą więc wymyśliłam sobie, że jak pójdę do zakonu, to też taka będę 😉 Jednak późniejsze perypetie życiowe pokazały mi, że miłym i dobrym można być także bez ślubów zakonnych 😉

Będąc w gimnazjum, chciałam zostać psychologiem. Aby dostać się na mój wymarzony kierunek, potrzebna mi była matura z biologii. Z tego powodu wybrałam w liceum klasę o profilu biologiczno-chemicznym. Jednak im bliżej było matury, tym bardziej przekonywałam się, że nie chcę zdawać egzaminu z biologii i powinnam sobie odpuścić psychologię. Na ten kierunek trudno się dostać, a pracy po nim nie ma zbyt wiele, więc postanowiłam znaleźć substytut.

Studia to poważny wybór

Czułam, że studia to poważny wybór. Poszłam więc do doradcy zawodowego, który miał mi pomóc odnaleźć właściwy zawód. Okazało się, że psychologia, którą pierwotnie wybrałam, rzeczywiście jest zgodna z moimi predyspozycjami, ale z równym powodzeniem mogę zdecydować się na pedagogikę lub pracę socjalną. Ostatecznie próbowałam się dostać na pedagogikę specjalną oraz pracę socjalną. Na pedagogikę zabrakło mi kilku punktów, więc wybór był prosty.

Od początku studiów wiedziałam, że nie chcę pracować w Ośrodku Pomocy Społecznej. Chciałam znaleźć pracę w organizacji pozarządowej, ale niestety poszukiwania nie zakończyły się sukcesem. W tym czasie próbowałam różnych rzeczy. Myślałam nawet o tym, aby zostać konsultantką ślubną, bo uwielbiam śluby, a organizacja własnego oraz pomoc znajomym przy ich weselach dawały mi wiele radości. Jednak szukanie wymarzonej pracy wybitnie mi nie szło, a trzeba było zacząć zarabiać. Przez co ostatecznie utknęłam w korporacji.

Kryzys drogą do rewolucji

Praca w korpo miała być tylko na chwilę. Dopóki nie znajdę czegoś, co lubię robić i co sprawia mi satysfakcję. Ta “chwila” trochę się przeciągnęła i trwała 2,5 roku, a ja z każdym dniem czułam się coraz bardziej beznadziejnie.

W pierwszy weekend października 2015 roku pojechaliśmy z mężem w góry. Chcieliśmy skorzystać z ostatniego ciepłego weekendu w roku i trochę się odprężyć. Był to dla mnie bardzo nerwowy czas, właśnie ze względu na niezadowolenie z pracy i brak światełka w tunelu. Ostatecznie większość weekendu poświęciliśmy na rozmowy na ten temat.

Nie musisz robić tego, co studiowałeś

Chyba po raz pierwszy tak na serio uświadomiłam sobie, że nie muszę robić tego, co studiowałam. A tak naprawdę wszystkie moje dotychczasowe próby znalezienia pracy do tego się sprowadzały. Niestety, samo uświadomienie sobie tego nie wystarczyło, bo zamiast pytania “Jak znaleźć pracę?”, miałam pytanie: “Jaką znaleźć pracę?”.

Zaczęłam więc przyglądać się sobie i swoim predyspozycjom. Temu co lubię robić i co robię. Zastanawiałam się, jakie zawody są z tym związane. Chodziłam po targach pracy i obserwowałam, jakie stanowiska pracy istnieją i jakie obowiązki się z nimi wiążą. Do finału zawodów zakwalifikowały się trzy: project manager (scrum master), specjalista do spraw HR i specjalista do spraw marketingu, ze szczególnym naciskiem na social media.

Poznawanie przez praktykowanie

Chcąc przekonać się, co tak naprawdę chcę w życiu robić, musiałam zacząć to praktykować. Miałam okazję popracować trochę w marketingu i całkiem nieźle się z nim zaprzyjaźnić. Kilka lat wcześniej, decydując się na studia, dość szybko odrzuciłam marketing, bo kojarzył mi się on ze wciskaniem ludziom niepotrzebnych przedmiotów i usług. Choć w wielu miejscach dalej to tak wygląda, to jednak trendy są inne. Dba się o to, aby klientom dostarczać dopasowane produkty i usługi, pokazywać korzyści, a nie zmuszać i perfidnie manipulować. Podjęłam więc decyzję o przebranżowieniu.

Chodziłam wszędzie tam, gdzie mogłam dowiedzieć się czegoś więcej o marketingu, zwłaszcza o wykorzystaniu go w social mediach. Chłonęłam wiedzę i z każdego eventu wracałam z pełnym notesem. Notowałam nawet rzeczy, które ludziom z branży wydawały się oczywiste, ale starałam się nadrobić, ile mogłam.

Ogranicz obszar i stań się specjalistą

Wiedziałam, że specjalistów w mojej branży jest sporo i trudno będzie mi z nimi konkurować. W takiej sytuacji najlepsze jest zawężenie obszaru działań. Stać się specjalistą w jakiejś niewielkiej części marketingu. Nie musiałam długo myśleć. Wybór niemal od razu padł na personal branding. Na nim się skupiam i to w nim się specjalizuję. Pomagając znajomym widziałam, że moje wskazówki są dla nich bardzo cenne i po współpracy ze mną osiągają lepsze efekty.

Postanowiłam więc swoją wiedzą dzielić się z szerszym gronem i tak powstał blog oraz firma, w ramach której pomagam ludziom w rozwoju ich biznesu poprzez budowę wizerunku w Internecie, ale także poza nim.

Zacznij działać i analizuj

Nagadałam się trochę o sobie. Teraz czas to podsumować i wyciągnąć wnioski. Pierwszy, nadrzędny – nie odkryjesz, czym się chcesz w życiu zajmować, siedząc na kanapie. Żeby podjąć odpowiednie decyzje zawodowe, trzeba działać, próbować, sprawdzać, łapać się różnych zadań. Czasem już na starcie wiesz, że jakiś zawód nie jest dla Ciebie. Na przykład nie zostaniesz weterynarzem, nie lubiąc zwierząt. Nieraz jednak do odkrycia tego trzeba praktyki. Załóżmy, że chciałeś zostać programistą, jednak po miesiącu klepania kodu, okazało się, że nie możesz wysiedzieć kilku godzin w jednym miejscu. To powinien być dla Ciebie sygnał, aby szukać pracy niewymagającej siedzenia przy biurku.

Pamiętaj o analizach swoich działań. Jeśli coś robisz i Ci się to podoba, zastanawiaj się co dokładnie jest dla Ciebie atrakcyjne i jakie zawody są związane z taką aktywnością. Jeśli nie lubisz jakichś czynności, unikaj wyboru prac, które ich od Ciebie wymagają.

Znajdź wymarzoną pracę

Oczywiście wiem, że trudno jest wszystkiego spróbować. W końcu w klasyfikacji zawodów i specjalności stworzonej na potrzeby rynku pracy przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w listopadzie 2016r., jest ponad 2500 zawodów. Możesz zatem w pierwszym etapie użyć wyobraźni. Zastanów się, jak wyglądałby Twój dzień w wybranym zawodzie. Jakie czynności sprawiałyby Ci przyjemność, a co mogłoby powodować dyskomfort. Spisz to wszystko. Oczywiście, może się okazać, że wybrany zawód nie jest dla Ciebie. Mimo to przyjrzyj się temu co Ci się w nim podobało i spróbuj znaleźć miejsce pracy, w którym mógłbyś to realizować, ograniczając przy tym mniej przyjemne aspekty. Jeśli nawet wśród zawodów pokrewnych nie udało Ci się znaleźć właściwego zajęcia, zacznij zabawę od nowa. Tym razem z kompletnie innym zawodem.

Skąd czerpać inspiracje w kontekście zawodów, które mógłbyś wykonywać? Z pewnością pomocna jest wspomniana wcześniej lista przygotowana przez ministerstwo. Jednak zdaję sobie sprawę, że przejrzenie całego tego dokumentu może być nudne i zabijające kreatywność. Mam więc dla Ciebie specjalną wyszukiwarkę, która ma pomóc Ci odnaleźć wymarzony zawód. To coś na zasadzie zamknięcia oczu, jeżdżenia palcem po globusie i na tej podstawie wybranie wakacyjnego kierunku 😉

Odszukaj swój wymarzony zawód

Możesz także prześledzić swój dzień, zastanowić się co robiłeś, jakich produktów używałeś i przemyśleć jaką pracę ktoś musiał wykonać aby Twój dzień tak wyglądał. Na przykład, jeśli czytałeś książkę siedząc w fotelu, zastanów się kto tę książkę napisał, kto ją wydał, kto przeprowadził korektę, kto przygotował ilustracje, a kto zaprojektował fotel, na którym siedziałeś.

Podsumowanie

  • odnalezienie własnej ścieżki kariery zawodowej dla wielu ludzi nie jest proste i wymaga wytrwałości
  • aby poznać swoje predyspozycje zawodowe możesz skorzystać z darmowej pomocy doradcy zawodowego
  • nie praktykując, nie dowiesz się, co chciałbyś w życiu robić, dlatego próbuj różnych rzeczy i analizuj co jest dla Ciebie najlepsze
Udostępnij:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedIn
Autor: Ania Boczar
Nazywam się Ania Boczar. Prowadzę własną firmę i na co dzień, jako Personal Branding Hero, pomagam ludziom budować marki osobiste.